Gatunek: Science-FictionKraj produkcji: USA
Reżyser: Martin Campbell
Aktorzy: Ryan Reynolds, Blake Lively, Peter Sarsgaard
Opis filmu: We wszechświecie istnieje siła, która strzec ma jego mieszkańców przed wszelkim złem. To Korpus Zielonej Latarni, którego członkowie czerpią moc ze szmaragdowego światła, będącego symbolem wolnej woli. Wobec niebezpieczeństwa największego wroga Korpusu, Parallaxa, nowym Green Lanternem po raz pierwszy w historii zostaje człowiek – pilot Hal Jordan.
On: Kampania promocyjna zapowiadała film mroczny, dynamiczny, z mnóstwem akcji i wynikających z niej emocji. I muszę przyznać, że tego wszystkiego w „Green Lantern” jest niewiele. Po takim reżyserze jak Martin Campbell (twórcy znakomitego „Casino Royale” i „Maski Zorro”) spodziewałem się czegoś więcej. Niestety twórcy postawili na kino będące jak najprostszym odzwierciedleniem tego co było w komiksowym pierwowzorze, tak aby całość była do przyjęcia przez dzieciaki. I w sumie to rozumiem taki wybór – w końcu to jednak komiks. Lecz bardziej dojrzali widzowie mogą czuć się zawiedzeni. I tak całość opowiedziana jest jakby skrótowo, nie zagłębiając się za bardzo w poszczególne wątki i nie pogłębiając sylwetek postaci. Niestety tracą na tym znakomici aktorzy jak Marc Strong, Geoffrey Rush i Tim Robins – miło się ich ogląda, ale zdecydowanie za krótko. Ich postacie zdecydowanie zasługują na więcej uwagi. Skrótowość fabuły powoduje także, że Hal Jordan spędza na Oa (planecie Korpusu) zaledwie jeden dzień (jedno popołudnie?). Odbyty w tak krótkim czasie trening sprawia, że wątpimy w to, że bohater zdolny jest stoczyć walkę z Parallaxem – bestią tak potężną, że zdolną bez problemu pokonać najpotężniejszych Green Lanternów. Finałowe starcie Hala z Parallaxem także jest za krótkie. Uff… Ponarzekałem, więc teraz czas na plusy. Gdyby film wydłużyć o jakies 40 minut to może znalazłoby się wtedy w nim miejsce na wypełnienie tych wszystkich luk i braków o których wcześniej wspomniałem, bo poza tym fabuła jest ok. Ryan Reynolds jako Green Lantern wypada znakomicie. Dzięki niemu udało się twórcom rozładować fajnym humorem momenty, tak często przepełnione patosem w innych produkcjach tego typu. Nie zawodzą efekty specjalne (piękne plenery planety Oa i Parallax), dźwięk i muzyka (wielkie brawa dla Jamesa Newtona Howarda – to jeden z najlepszych score’ów jakie słyszałem w tym roku!). Akcji jest niewiele, ale potyczki herosa mimo wszystko nie zawiodły moich oczekiwań. Fajny mroczny klimat udaje się twórcom osiągnąć w chwilach, kiedy Parallax, próbuje wzbudzić w Jordanie strach. No i to co się z tym wiąże, czyli fajny przekaz dla dzieciaków: nie ulegaj lękom, lecz zwalczaj przeszkody jakie los stawia ci na drodze. Podsumowując: „Green Lantern” to film, który powinien być znacznie lepszy, ale to nadal przyzwoita przygodówka, dla tych, co lubią filmowe adaptacje komiksów.
Ocena: 5
Ona: W pewnym sensie komiksowy wyścig wytwórni zamiast powodować podnoszenie jakości produkcji stał się przyczyną powstania nie do końca dopracowanych filmów jak „Thor” (Marvel), czy właśnie „Green Lathern” (DC). Historia „Zielonej Latarni” ma naprawdę duży, mroczny potencjał. Odebranie „pazura” fabule jako ukłon w stronę młodszej publiczności był poważnym błędem. Świetni aktorzy grają w niedopracowanym filmie. Oni podnoszą poziom i nadrabiają niedostatki fabuły. „Jeśli coś trwa za krótko, traci sens” - tak głosi hasło reklamowe pewnej sieci komórkowej. Niestety, w przypadku filmu te powiedzenie sprawdza się dobitnie. Najstraszniejsza siła w kosmosie straszy tylko parę chwil, nie wykraczając zbyt wiele poza sceny „sprzedane” w zwiastunach. Również walka finałowa, kończy się tak, jakby wszyscy spieszyli się na lunch i trzeba było wszystko rach – ciach załatwić. Obietnice, że sequel będzie lepszy to dowód na to, że pierwszą część twórcy świadomie tak skonstruowali, bo i tak na siebie zarobi. Dla jasności – sama historia jest naprawdę zaskakująco dobra. Wystarczyło inaczej rozłożyć akcenty czasowe i nie rozwodzić się nad słabym wątkiem miłosnym, który niczego nie wnosi, a rozwinąć historię przemiany samego Hala oraz pokazać potęgę złej mocy.
Ocena: 4+




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz