Szukaj na tym blogu

wtorek, 28 czerwca 2011

Transformers (2007)

Gatunek: Science - Fiction
Reżyser: Michael Bay
Kraj produkcji: USA
Obsada: Shia LaBeouf, Megan Fox, Josh Duhamel, Tyrese Gibson, John Turturro

Opis: Kilkunastoletni Sam Witwicky kupuje swój wymarzony pierwszy samochód, który niedługo potem okazuje się niezwykle przydatny w poderwaniu najpiękniejszej dziewczyny z jego szkoły. Radość nie trwa jednak długo – okazuje się , że ktoś chce uprowadzić chłopaka i wyciągnąć z niego jakieś informacje. I ten ktoś (a właściwie oni) nie są... ludźmi lecz maszynami. Z opresji nieoczekiwanie ratuje go inny robot, który do tej pory ukrywał się pod postacią jego samochodu. W ten właśnie sposób Sam i jego dziewczyna znajdą się w samym środku wojny robotów – Autobotów i Decepticonów – które przybyły na Ziemię z planety Cybertron.

On: Czekałem na ten film przeżywając każdą informację związaną z produkcją a potem kampanią promocyjną. I muszę przyznać, że kampania była jedną z lepszych jeśli chodzi o hollywoodzkie filmy. Moje oczekiwania były ogromne. Nazwisko Spielberga dawało nadzieję, nazwisko Bay’a raczej nie. A jednak twórcy spisali się znakomicie, a film zasłużenie był wielkim hitem. Opowiedziana historia jest bardzo fajna, film ma dobre tempo i wiele emocji. Od strony technicznej to majstersztyk – ILM wykreowało najlepsze efekty specjalne w dziejach (w robotach nie ma żadnej sztuczności), znakomite zdjęcia (lokalizacje i filmowanie scen akcji), dźwięk, montaż, muzyka (wielkie brawa dla Steve’a Jablonsky’ego, choć szkoda, że w filmie nie pojawia się temat muzyczny Transformers). Aktorzy dobrze wywiązują się ze swoich ról (dobrze wypada zwłaszcza Shia LaBeouf). Dobre elementy komediowe. No i roboty: najważniejsze było dla mnie to, aby charakter i osobowość bohaterów pozostały niezmienione względem ich pierwowzorów. Cybertonianie są fantastyczni, zwłaszcza Optimus, Bumblebee, Ironhide i Megatron. Walki robotów “wciskają w fotel”. Kapitalne są pościgi samochodów i finałowe starcie. Oklaski za sekwencję przybycia Autobotów na Ziemię, a także pomysł, aby głosu Optimusowi użyczył Peter Cullen. W filmie jest wiele tzw. “smaczków dla fanów”, których wychwytywanie daje wiele frajdy. “Transformers” to jedna wielka przygoda.
Ocena: 6

Ona: „Transformers” to przede wszystkim ukłon w stronę fanów tego komiksu. Michael Bay postarał się o stronę techniczną swojego filmu – postacie robotów są perfekcyjnie dopracowane i poruszają się w dość naturalny sposób. Świetnie i z rozmachem wypadają również sceny pościgów i walk. Bardzo ładna muzyka Jablonsky’ego. Fabuła nie jest zbyt skomplikowana, ale przedstawiona w niegłupi sposób i nie stroni od poczucia humoru. Nie brakuje słabych punktów, jak zbyt mocny nacisk na ekspozycję walorów Megan Fox, ale generalnie jest to dobrze zrobione scince – fiction. W tym filmie podoba mi się to, że nie jest pustą strzelanką, ale pokazuje się również przyjaźń, poświęcenie, honor, zasady. Można powiedzieć że to taka „współczesna męska baśń”.
Ocena: 5

Źródło obrazu: http://www.filmweb.pl/Transformers/posters

1 komentarz:

Papug pisze...

Dla mnie pierwsza część filmu była dosyć pozytywnym zaskoczeniem. W tym filmie wszystko wyszło całkiem fajnie. Przyjemna historyjka, fajne efekty, świetnie zrobione roboty, cudowna muzyka pana Jablońskiego (np. Arrival To Earth‏). Utwory rockowe też bardzo wpadały w ucho (np. kawałek będący tłem do pościgu decepticona-radiowozu za Bumblebee). Były też smaczki dla fanów komiksu, jak scena, w której główny bohater kupuje samochód. Nie wiem jak inni, ale ja bylem pewien, że Bumblebee na początku będzie garbusem (jak w komiksie). Zabawna i nieco zaskakująca scena.
5/6

Popularne posty