Reżyser: Bryan Singer
Kraj produkcji: USA
Obsada: Patrick Steward, Hugh Jackman
Opis: Niedaleka przyszłość. Tzw. „mutanci” istnieją, żyjąc pośród ludzi w ukryciu. Amerykański senat obraduje nad ustawą o ich rejestracji. Narasta niechęć do „odmieńców”. Nieliczni mogą odnaleźć schronienie w „Szkole dla Uzdolnionej Młodzieży” Charlesa Xaviera, który także jest mutantem i uczy tam swoich studentów panowania nad ich mocami, oraz wykorzystywania ich jedynie w słusznej sprawie. Przyszłość wszystkich mutantów pozostaje pod znakiem zapytania, kiedy nieoczekiwanie jeden z senatorów zostaje uprowadzony. Xavier wie, że ktoś chce doprowadzić do wojny między nimi a ludźmi, a tym kimś jest jego dawny przyjaciel...
On: Nigdy nie byłem fanem „X-Menów”, choć znam ten komiks i nawet mi się podobał. Do kina szedłem bez większych oczekiwań, głównie z ciekawości, związanej z efektami specjalnymi. Moje zaskoczenie było ogromne – pozytywnie, rzecz jasna. Bryan Singer zrobił film na zasadzie „co by było gdyby” ludzie obdarzeni mocami poprzez mutację istnieli naprawdę. To nie efekty specjalne grają tu główną rolę, lecz fabuła i postacie. Już pierwsze sceny (z małym Erikiem w Oświęcimiu i pocałunkiem Rouge) pokazują, że jest to film który chce mówić o czymś więcej niż tylko o potyczkach „tych dobrych i złych”. Aktorzy wypadają kapitalnie (od tego filmu wielką karierę zaczął Hugh Jackman) jak i klimat całej opowieści oraz przewodni temat muzyczny Michaela Kamena. Ten film był bardzo długo dla mnie tą najlepszą ekranizacją komiksu o superbohaterach.
Ocena: 6
Ona: Film ten dość słabo zapadł mi w pamięć. Chyba nie do końca jestem targetem tej historii...bo nie znam komiksów, ale sama fabuła tak średnio mi się podobała. Fajne jest samo założenie – o tym że ludzie, którzy są “inni” żyją i ukrywają się wokół nas, niosąc brzemię swojej odmienności. Plus za efekty specjalne i świetną obsadę. Hugh Jackman w swojej kultowej roli. Dla komiksiarzy – godny polecenia, dla ich dziewczyn...no może nie do końca J
Ocena: 5-
Źródło obrazu: http://www.filmweb.pl/film/X-Men-2000-969/posters

2 komentarze:
Wychowałem się na komiksach o Spider-manie, X-menach itp. Czekałem na ten film całe lata. Ukazał się w momencie, kiedy moje zainteresowanie komiksami troszki zmalało. Ale nic to. Musiałem zobaczyć ten film.
Bardzo udane filmisko. Można się czepiać zgodności z komiksem, ale to, co najważniejsze zostało. Wątek stosunku zwykłych ludzi do mutantów i vice versa. Idee przyświecąjace starszym panom, w kwestii radzenia sobie z problemem nietolerancji. Relacje między poszczególnymi X-menami. Smaczki dla fanów komiksu.
Fajna obsada: Xavier, Logan, Scott, Ororo, Eryk.
Duet Logan/Scott - super. Cyclops działał mi na nerwy tak samo, jak ten w komiksie. O to chodziło. Wszystko to na plus.
Pomijajac różne pierdoły, z rzeczy niefajnych wymieniłbym: Rogue. Z jednej z moich ulubionych mutantek z dzieciństwa zrobili dziewczynke:/. Dla niewtajemniczonych. W komiksie była ona osobą dorosłą, o dosyć kobiecych krztałtach.
Sabretooth. Kurcze, zrobili z niego jakiegoś przydupasa Magneto. Wyglądało to troche jak duet Bane’a/Pioson Ivi z Batman i Robin - tragedia.
Za to minus.
X-1
5-/6 - Bo część druga jest jak o ździebko lepsza.
X-2
Postać Nightcrawlera. Zakończenie dające nadzieje (ba, wręcz pewność) na to, że w części trzeciej zobaczymy DARK PHOENIX SAGA!
5/6 - Bo widzialem X-men: First Class.
X-3
3/6 - Rozczarowanie. Ja rozumiem, że podobnie jak poprzednie części, to bardziej taki film “na motywach” komiksu, niz ekranizacja, ale bez przesady. To nie byla Dark Phoenix Saga. Co oni zrobili z postacią Phoenix? To miał być Juggernaut? Właściwie po co wcisnęli Angela i całą armie mutantów? Co oni zrobili z tym filmem? Masa niepotrzebnych trupów. Efekciarsko. Kolorowo. Ech...
X-men: First Class
5+/6 - Bo od Watchmenów (jeśli jeszcze nie oglądaliście, to zobaczcie koniecznie) lepszy nie był.
Postaram się napisać coś więcej, jak znajdę wasz tekst o tym filmie na blogu.
X-Men Geneza: Wolverine
Zupełnie zapomniałem o tym filmie.
Przed premierą, liczyłem na ekranizację Weapon X poprzedzoną, króciutkim Wolverine: Orgins.
Pierwszy zwiastun wyglądał jakby film miał być połączeniem Rambo i pierwszego Predatora w wersji z mutantami.
Mimo wszystko obejrzałem. Okazało się, film był potwornym pomieszaniem z poplątaniem w wersji zabil go i uciekł.
3 lub nawet 2/6 - Co najmniej równie kiepski co X-3. Ogromne rozczarowanie.
Prześlij komentarz