Reżyser: Gavin Hood
Kraj produkcji: USA
Obsada: Hugh Jackman, Liev Schreiber
Opis: Historia początków Wolverina, jednego z najpopularniejszych spośród X-Menów. Opowieść o jego smutnym dzieciństwie, udziale w największych wojnach ludzkości, uczestnictwie w programie Weapon X i... miłości, która ostatecznie doprowadziła tragicznych wydarzeń w życiu bohatera.
On: Jest to film, który sprawia wrażenie nierównego, jakby chciano w nim opowiedzieć zbyt wiele za jednym zamachem. To tak naprawdę powinny być dwa filmy, a tak – zbyt wiele istotnych elementów fabuły potraktowano zbyt marginalnie. Za mało tu o uczestnictwie Wolverina w jednostce wojskowej Strykera, a to, co powinno być najważniejsze – wszczepienie bohaterowi Adamantium – okazuje się najgorszą sekwencją filmu, bo to tak naprawdę powinien być oddzielny film. A jednak jako kino przygodowe sprawdza się bardzo dobrze: fajne sceny akcji, efekty specjalne, muzyka i aktorzy (zwłaszcza Liev Schreiber, któremu udało się przyćmić Hugh Jackmana, za co należą mu się brawa). Ostatecznie bardzo fajny film z serii “X-Men” (lepszy od trzeciej części).
Ocena: 5
Ona: Był to pierwszy film o „X-Menach” jaki obejrzałam. Przyznam, że zrobiłam to na zasadzie „ z braku laku...”. Byłam całkiem miło zaskoczona, że udało się tu zbudować tak ciekawie postać głównego bohatera, nie odrywając go za mocno od realizmu. Film ten nie jest jedynie zlepkiem efektownych walk, ale stara się o uwiarygodnienie postaci, jego wyborów i charakteru. Mimo iż fani komiksu słusznie zarzucają to, że nie oddano wiernie kluczowych momentów związanych z tożsamością Wolverina, dla mnie była to dość sprawnie opowiedziana historia, świetnie zagrana przez Hugh Jackmana, który niejako „wrósł” już w tę postać. Najwięcej zarzucić mogę walce finałowej, gdyż jak na ten rodzaj filmu jest dość mało ekscytująca i pozostawia niedosyt... No i wprawne oko wyłapie, co się nie zgadza w fabule najnowszych X-Menów w stosunku do reszty filmów, ale to słodka tajemnica J Kto już wie, niech wpisze na forum J
Ocena: 5
3 komentarze:
Hmmm. Powiedzmy, że czas minął:) Wyjawcie tajemnice?
A masz jakieś pomysły? Co obstawiasz?
No dooobra, powiem, bo nikt nic w końcu nic nie zaproponował. Chodzi więc o to, że na końcu filmu "X-Men: Geneza..." pojawia się Xavier na własnych nogach, a na końcu X-Men: First Class (wcześniejszym niejako)jakby...jakby mniej:)
Prześlij komentarz