Szukaj na tym blogu

wtorek, 14 czerwca 2011

X-Men: Pierwsza Klasa / X-Men: First Class (2011)

Gatunek: Akcja, Science – Fiction,
Reżyser: Matthew Vaughn
Kraj produkcji: USA
Obsada: James McAvoy, Michael Fassbender, Kevin Bacon

Opis:  W czasach tzw. „Zimnej Wojny” nad ludzkością zawisło śmiertelne zagrożenie. Grupa mutantów pod przewodnictwem Sebastiana Shawa (Hellfire Club) próbuje doprowadzić do zagłady ludzkości i zasiedlenia Ziemi nową rasą mutantów. W akcie desepracji CIA zwraca się z prośbą o pomoc do specjalisty w dziedzinie mutacji genetycznych – Charlesa Xaviera. Rekrutuje on grupę młodych ludzi o niezwykłych zdolnościach, którzy przeciwstawią się wrogim działaniom Shawa. Pośród nich jest Erik Lehnscheer, który ma z Shawem do wyrównania osobiste porachunki.

On: Kolejna zmiana reżysera przyczyniła się do tego, że X-Meni odzyskali dawną świetność. Oglądając ten film czułem się prawie tak samo, jak 11 lat temu, kiedy pierwszy film Bryana Singera dostarczył mi wielu niezapomnianych wrażeń. W filmie jest wiele fantastycznych sekwencji akcji z fajnymi efektami specjalnymi, ale na szczęście nie zapomniano o bohaterach, którym nie wystarcza tylko to, aby „być” na ekranie – te postacie naprawdę zapadają w pamięć, nie są dla widzów obojętne. Najlepiej wypadają James McAvoy, Michael Fassbender i Kevin Bacon. Pozytywnie zaskoczyła mnie zwłaszcza postać Erika – po obejrzeniu filmu żałowałem, że przeszedł na złą stronę. Kapitalna muzyka. Sekwencja w której Magneto wyciąga z oceanu łódź podwodną wbija w fotel. Nie wszystko jednak wypada tak dobrze jak by się chciało: Niektóre postacie są na zbyt dalekim planie, Beast nieco rozczarowuje (ale tylko trochę, bo w sumie można go polubić), także Hellfire Club nie jest tak przerażającą organizacją jak to było w komiksach, które czytałem. Całkiem fajny pomysł na fabułę utrzymaną w “bondowskiej” konwencji. Tak naprawdę nie mam więcej zastrzeżeń. Film bardzo mi się podobał i czekam na kolejne, oby tak samo dobre, albo nawet lepsze. I jeszcze coś na koniec: Hugh Jackman Rządzi!
Ocena: 6-

Ona: Dla mnie ten film przebił swoje poprzednie części. Pogłębiona analiza psychologiczna, pokazywanie słabości i codziennego życia bohaterów czyni ich bliższymi dla widza. Do tego postacie są świetnie zagrane, a przez to bardziej realistyczne. Świetna rola Fassbendera, który w roli Magneto pokazał ścierającego się z samym sobą i pełnego sprzecznych dążeń mutanta. Film ten potrafi wzruszyć i wciągnąć. Ma ukryte liczne smaczki dla wielbicieli tej serii, przez co wpisuje się w nurt dotychczas stworzonych filmów, ale z drugiej strony pokazuje historię świeżą z nowymi bohaterami i wrogami. Wartka akcja pełna dynamicznych ujęć, ale nie epatująca za mocno efekciarstwem. Myślę, że pochlebne opinie recenzentów są zasłużone.
Ocena: 5+

Źródło obrazu:  http://www.filmweb.pl/film/X-Men+Pierwsza+klasa-2011-489280/posters

2 komentarze:

transcendental pisze...

Masz rację Hugh miał swoje (czekaj: ile?) no z pół minuty, ale jak zwykle się popisał ;P
Według mnie na uwagę zasługuje dramat sytuacji Mystique. Biedna, wie, że nie spodoba się nikomu, więc cały czas nie jest sobą i to dosłownie. Niby taki drobiazg, ale wystarczył, by Magneto ją przekabacił, nie?

Anonimowy pisze...

No tak to już jest z X-Menami, że gdzieś tam jest to historia o tych co czują się dyskryminowani i odrzucani przez społeczeństwo - czasem jest to opowiedziane lepiej, czasem gorzej, ale to w końcu ekranizacja komiksu. Myślę że Mistiqe odeszła z Magteto z nieco innych powodów niż tylko dlatego bo "nikomu się nie spodoba". Choć przyznać muszę, że Magneto kiepski sobie wybrał moment na wykłócanie się o wyższość swoich racji nad racjami Charlesa - musiał to robić akurat wtedy kiedy jego najlepszy przyjaciel cierpiał po postrzale? Polecam animację "How X-Men: First Class Should Have Ended". A Jackam? Taki smaczek dla fanów filmowego Wolverine'a - my go polubiliśmy i była to dla nas fajna niespodzianka.

Popularne posty