Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 3 października 2011

Drive (2011)

Gatunek: Akcja
Kraj produkcji: USA
Reżyser: Nicolas Winding Refn
Aktorzy: Ryan Gosling, Carey Mulligan

Opis filmu: Driver to nieśmiały chłopak, pracujący jako kaskader w filmach. Siadając nocą za kierownicą samochodu staje się brawurowym rajdowcem, zamieszanym w wożenie przestępców w czasie napadów. Jego życie się zmienia, gdy poznaje młodą sąsiadkę  - Irene, która wychowuje synka, czekając na powrót męża z więzienia. Więź która ich połączy sprawi, iż narazi się on na śmiertelne niebezpieczeństwo.

On: Zwiastuny zapowiadały film niezwykle brutalny, kryminał zrobiony – jak to się mówi – „w starym dobrym stylu”, z ciekawą rolą Ryana Goslinga. A jak wyszło? Jedno z haseł reklamujących film brzmi: „DRIVE – film, który kręci kobiety”. I muszę przyznać, że pasuje ono jak ulał, gdyż opowiedziane tutaj „love story” sfilmowane jest z takim rozmarzeniem i tak powolnie, że chyba tylko refleksyjne nastolatki są w stanie obejrzeć to bez żadnego ziewnięcia. Nic do tego filmu nie mam, tak samo jak i do wątków tego typu, ale przyznaję, że podczas projekcji zdarzyło mi się ziewać kilka razy… Tak w ogóle to cały film jest bardzo powolny, choć znakomita pierwsza sekwencja tego nie zapowiada. Kiedy oglądałem scenę ucieczki po napadzie, gdzie całość śledzimy tylko i wyłącznie z punktu widzenia tytułowego „Drivera”, pomyślałem sobie: „majstersztyk”. To jak reżyser zbudował napięcie tylko za pomocą fenomenalnej pracy operatora i komunikatów policyjnych rozbrzmiewających w tle, jest naprawdę świetną robotą. I nawet nie było potrzebne żadne tło muzyczne. Niestety chwilę potem Ryan Gosling wpada w sidła miłości, a widz zastanawia się: „co jest grane?!” Oczywiście krytycy pieją z zachwytu nad obrazem Nicolasa Windinga Refna i nie dziwię się, bo film idealnie wstrzeliwuje się w ich gusta, będąc miksem różnych gatunków, jak np. u Tarantino: od sensacji przechodzimy do romansu, potem znów do sensacji, do romansu i tak jeszcze kilka razy, aż do samego końca. Takie produkcje są teraz na topie i jest na nie zapotrzebowanie, tak więc nie dziwi mnie, że taki „Drive” powstał. Z drugiej strony Gosling jest typem bohatera, w którym bez wątpienia zakocha się żeńska część publiczności: milczący twardziel, którego uśmiech i spojrzenie kruszy niewieście serca. No i z miłości dla ukochanej kobiety jest w stanie zadrzeć nawet z mafią… I tutaj ciekawostka: całość ogląda się jak sensacje z lat 80-tych, które można było u nas wypożyczać na VHS. Wtedy żaden szanujący się koneser kina ambitnego nie spojrzałby nawet na „Drive”, ale teraz… Teraz taki film wyświetlany jest na dużym ekranie i jest to WIELKIE KINO. A czy faktycznie tak jest? Moim zdaniem ten film jest naprawdę solidnym połączeniem kryminału i historii miłosnej. Ryan Gosling spisał się znakomicie - korzystając z bardzo oszczędnych środków dał prawdziwy popis gry aktorskiej z najwyższej półki. Reżyser umiejętnie buduje klimat i napięcie, ale – jak dla mnie – nie potrafił tej opowieści zakończyć we właściwy sposób, przez co druga połowa filmu, a już z całą pewnością finał, pozostawiają duży niedosyt. Osobiście wolałbym także, aby całość miała nieco większe tempo. Uważam, że „Drive” miał potencjał, który nie został w pełni wykorzystany, ale to i tak solidny kawałek kina, więc… zdecydowanie polecam.
Ocena: 5

Ona: Mnie historia miłości w tym filmie kompletnie nie poruszyła. Podobał mi się sam klimat filmu, jego oszczędność środków, muzyka. Drażniły mnie natomiast pauzy między dialogami, które ciągnęły się zbyt pretensjonalnie, równolegle do wymiany spojrzeń - w nieskończoność. Reżyser zabawił się z widzami zaskakując wielokrotnie, tworząc niejako antysensację. Akcja rozwija się i gubi wątki, rozwleka i uderza brutalnością, by za chwilę znów się wyciszyć. Końcówka filmu – to szczyt kpiny z widza lubiącego kino akcji. Napięcie rośnie tylko do pewnego momentu – później wszystko się rozmywa i ulatuje w artystyczną abstrakcję. Gosling świetnie odnalazł się w tej roli – była stworzona dla niego. Być może to kolejna próba gry z widzem poprzez łamanie zakodowanych schematów. Dla mnie nie jest to arcydzieło, ale jest wart obejrzenia.
Ocena: 5

Obraz: http://www.filmweb.pl/film/Drive-2011-399746/posters

Brak komentarzy:

Popularne posty