Szukaj na tym blogu

piątek, 14 października 2011

Superbohater, który sprywatyzował światowy pokój!

Iron Man (2008)

Gatunek: Science-Fiction
Kraj produkcji: USA
Reżyser: Jon Favreau 
Aktorzy: Robert Downey Jr., Jeff Bridges

Opis filmu: Tony Stark, miliarder, przemysłowiec i genialny wynalazca, udaje się na Bliski Wschód na prezentację broni stworzonej na potrzeby amerykańskiej armii przez Stark Industries. Na pustkowiach jego konwój zostaje nieoczekiwanie ostrzelany przez rebelianów. Ciężko ranny Stark trafia do niewoli, gdzie terroryści każą mu skonstruować nowoczesny pocisk. Bohater nie zważając na groźby postanawia potajemnie zbudować zbroję, dzięki której – być może – uda mu się uciec…
Oceny - On: 5+ / Ona: 5-

Iron Man 2 (2010)

Gatunek: Science-Fiction
Kraj produkcji: USA
Reżyser: Jon Favreau 
Aktorzy: Robert Downey Jr., Mickey Rourke 

Opis filmu: Tony Stark ujawnił się całemu światu jako Iron Man, ale zamiast chwały przysporzyło mu to tylko kłopotów. Amerykańska armia chce mu odebrać jego wynalazek jako niebezpieczną broń, konkurencyjny koncern „Hammer” próbuje wzbogacić się, kopiując kostium herosa, a psychopatyczny Ivan Vanko – także zdolny wynalazca – dokonuje zamachu na życie bohatera. Jakby tego było mało Stark odkrywa, że miniaturowy reaktor, który do tej pory utrzymywał go przy życiu, także powoli go zabija…
Oceny - On: 5+ / Ona: 5-
                        
Recenzje

On: Na pierwszego „Iron Mana” poszedłem do kina z czystej ciekawości, zachęcony fajnymi zwiastunami i Downey’em Jr. w roli głównej. Nigdy nie czytałem tych komiksów, a o samej postaci nie wiedziałem nic ponad to, że istnieje w uniwersum Marvela. Jednakże obraz Jona Favreau bardzo mi się spodobał. Wtedy, po kilku nieudanych komiksowych ekranizacjach, był to nawet bardzo miły powiew świeżości. „Iron Man” ma przede wszystkim dwa plusy: postać Tony’ego Starka brawurowo zagrana przez Roberta Downey’a Jr. i fabułę, która umiejętnie krytykuje zamiłowanie amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego do zarabiania na handlu bronią, nawet jeśli inni przypłacają to własnym życiem. Taki wątek nie był jeszcze poruszany w filmach komiksowych. Został jednak bezbłędnie przedstawiony, co bardzo spodobało się widzom i krytykom na całym świecie. Co zaś tyczy się postaci Starka/Iron Mana, to zaskakujące dla mnie było to, że przez większość filmu oglądamy go w „cywilu” – tytułowy heros pojawia się raczej rzadko. Niewiele jest także scen akcji, ale to w ogóle nie przeszkadza, bowiem całość ogląda się bardzo dobrze, film jest dynamiczny, a aktorzy spisują się na 6. Ciekawie wypada przemiana głównego bohatera: ze ślepego egoisty i bawidamka, w człowieka, który czuje się odpowiedzialny za zło jakie wyrządził innym i chce je naprawić. Jest to także historia jednostki, która postanawia wypowiedzieć walkę „wszechpotężnym gigantom”, chcącym się bogacić na śmierci niewinnych. Oczywiście wszystko to nie wykracza poza konwencję komiksu. Mamy tutaj także kapitalne efekty specjalne (zasłużona nominacja do Oscara), oraz bardzo fajną muzykę, której twórcą jest Ramin Djawadi. A w finale smaczek dla fanów: krótka scenka zapowiadająca nadejście „Avengers”, co było później kontynuowane w „The Incredible Hulk”, „Thor” i „Captain America: The First Avenger”.
Drugi film z serii zapowiadał się jako przekombinowany i przeładowany atrakcjami – bałem się, że wyjdzie film dużo słabszy od „jedynki”, tak jak to wcześniej było z trzecimi „X-Menami”. Jednak moje obawy były niepotrzebne. W „dwójce” faktycznie jest więcej postaci i w ogóle więcej się dzieje, ale wszystko we właściwych proporcjach. Sekwencje akcji - choć świetnie zrealizowane - nie przytłaczają niezłej fabuły, a wszystko okraszono fajnym humorem. Aktorzy ponownie wywiązują się ze swoich ról, tak jak i twórcy efektów specjalnych oraz John Debney, który skomponował muzykę (kapitalny temat przewodni!). Niestety, mimo tych plusów, jednocześnie nie wykorzystano w pełni wszystkich dobrych pomysłów tej historii – wątek z Tonym Starkiem stającym przed perspektywą rychłej, bolesnej śmierci potraktowany jest zbyt powierzchownie. A szkoda, bo mogłoby być przez to bardziej dramatycznie i ciekawie… Jednak innych zastrzeżeń nie mam, bo twórcy wywiązali się ze swoich obietnic.
Tak więc, jak widać, „Iron Man” jest według mnie jedną z najlepszych komiksowych ekranizacji. Zdecydowanie polecam.

Ona: Powiem wprost – bez  Downey’a Jr. i jego kreacji ten film spadł by w mojej ocenie o kilka klas niżej – dla niego samego warto go obejrzeć. Początek historii jest bardzo  ciekawy i odnoszący się  do bardzo aktualnej sytuacji, jaką jest wyścig technologii w celach militarnych. Intryguje również pomysł stworzenia bohatera, który na zawsze zostaje naznaczony życiem w cieniu śmierci, niezależnie od zewnętrznych okoliczności. Ta słabość staje się jego siłą, drugą szansą której nie chce zmarnować, ale także kładzie cień na jego przyszłości, uzależniając go od eksperymentalnej technologii. Można powiedzieć ze jest to bohater „niepełnosprawny”. Wyróżnia go również brak „supermocy” – jego siłą jest geniusz. Poza tym na co dzień pozostaje nieznośnie ekscentrycznym, roztargnionym „Piotrusiem Panem”, który kocha splendor i piękne kobiety. To idealna rola dla Downey’a Jr., który potrafił się świetnie zdystansować do granej postaci, przez to widzom również udziela się ten luz i poczucie humoru. Twórcy filmu postarali się, aby zabawnych sytuacji nie brakowało – świetnie wypadają sceny z próbnymi lotami w kostiumie, cięte riposty Tony’ego oraz jego dialogi ze wspierającymi go maszynami. Do mocnych stron tego filmu zaliczam również kreację Jeffa Bridgesa, który świetnie zbudował grany przez siebie czarny charakter. W drugiej części po „ciemnej stronie mocy” świetnie spisał się także Mickey Rourke, ale miałam odczucie, że rola którą miał do zagrania znacznie ograniczała jego możliwości i działało to niestety na minus dla całego filmu. Słabą stroną filmu jest wątek miłosny, związany z postacią sekretarki, granej przez Gwyneth Paltrow. Niestety rola ta, podobnie jak wątek, są płaskie i mocno naciągane. Ten zarzut dotyczy obu części serii. Również w obu częściach finał pozostawia pewien niedosyt i przewidywalność. Z jednej strony można powiedzieć, że to w końcu adaptacja komiksu, więc nie można się o to czepiać. Z drugiej strony myślę sobie, że film daje jednak dużo większe możliwości „sprzedawania  emocji”, więc można spróbować wykrzesać z tej historii dużo więcej, niż ma do zaoferowania komiks. Do dobrych stron serii zaliczam również fakt, iż udało się utrzymać poziom obu filmów, co jest rzadkością. Druga część, w której na pierwszy plan wysuwa się konflikt z armią o kostium Iron Mana, problemy zdrowotne Tony'ego oraz pierwsze oznaki tworzenia Avengers, to dobry kierunek, jaki twórcy obrali, nie pozwalając swojej postaci na „spoczęcie na laurach” po sprywatyzowaniu światowego pokoju.

            http://www.filmweb.pl/film/Iron+Man+2-2010-478702/posters

Brak komentarzy:

Popularne posty